poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Kwiaty na drzewach

Zakwitł bez. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych momentów w roku. Jego zapach jest oszałamiająco słodki, dominujący, nasyca sobą całe powietrze w ogrodzie. Wdziera się nawet do domu. Kwitnie krótko i tylko raz w roku, ale przez ten czas nie daje o sobie nawet na chwilę zapomnieć.

W tylnej części ogrodu kończy kwitnąć magnolia. To drzewo pełne kontrastów. Niby jest ciepłolubne, a zaczyna kwitnąć jako pierwsze, już w początkach kwietnia, jeszcze zanim wytworzy liście.
Kwieciem rodzi obficie. Bladoróżowe płatki są rozłożyste, mięsiste, duże, a jednak niezwykle delikatne. Najlżejszy dotyk może spowodować, że kwiat je zrzuci. Pachną słodko, kusząco, lecz ich zapach nie niesie się z wiatrem tak dobrze, jak zapach bzu.

Za płotem, u sąsiadki rosną trzy potężne, leciwe czereśnie. W tej chwili obsypane są tysiącami drobnych, białych kwiatów. Potencjalnych, soczystych owoców.
Z każdym podmuchem wiatru w moim ogrodzie pada śnieg. Delikatne płatki tańczą w promieniach słońca, a moja córka tańczy wśród nich, z uśmiechem pełnym dziecięcego zachwytu próbuje łapać je w locie.

Jestem niesamowicie zakochana w moim ogrodzie! Ani trochę nie dziwię się Japończykom i ich fascynacji kwitnącymi drzewami.

piątek, 27 kwietnia 2012

Ogród

Duży dom to bardzo dużo okien do umycia. Ciężka, wyczerpująca praca fizyczna.
W połowie procesu rzucam w kąt brudną szmatę. Ocieram pot z czoła. Mam chwilowo dość.

Przez świeżo wypolerowaną szybę patrzę na ogród.

Ostre, żywe kolory bujnie rozkwitłej przyrody kontra lepki, tłusty brud miasta, który przylgnął do domu i który co kilka miesięcy trzeba od nowa zmywać.
Syzyfowa, niewdzięczna, niedoceniana praca.
Czy tak chcę spędzić ostatnie dni macierzyńskiego?

Słońce wzywa. Wychodzę na ogród. Na trawie rozkładam leżak, w ręce książka. Na nosie ciemne okulary.
Okna skończę myć jutro.

środa, 18 kwietnia 2012

Rankiem

W porannym zaspaniu wspominam nocny spektakl. Zamykam twarz w dłoniach, na ułamek chwili, po czym siłą woli odpędzam od siebie chęć powrotu do łóżka.
Przełykam gorącą kawę i staram się uporządkować myśli.

Proza życia dyktuje ostre warunki.

Moja motywacja rośnie wraz z ciężarem odpowiedzialności. Kolejne zobowiązania zaprzątają mi głowę, staram się więc narzucić sobie większą dyscyplinę. Dam radę.
Niestety, doba nadal nie chce stać się bardziej elastyczna.

piątek, 13 kwietnia 2012

Czas

Elektroniczny zegar odmierza czas. Czarne tło, zbyt szybko zmieniające się czerwone cyferki. Nie słychać tykania, zmieniającym się cyfrom towarzyszy szum podłączonego do prądu urządzenia.
Co chwilę spoglądam na niego, odhaczając kolejne rzeczy na liście prac do zrobienia.
Bywają dni, takie jak dziś, że mam ich wyjątkowo dużo w planie. Narzucam sobie dyscyplinę, by się ze wszystkim wyrobić.
I wtedy do akcji wkracza On, Syn mój Najmłodszy. Żyje według swojego własnego zegara, czasu wyznaczanego niemowlęcymi potrzebami i właśnie się obudził.
Nagle priorytety ulegają przewartościowaniu. Jego potrzeby stają się najważniejsze. Reszta może poczekać.
Jestem Matką. Tak ukształtowała mnie Natura.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanoc

Kieliszek do jajek. Jajko, jeszcze ciepłe. Ciężkie. Maźnięte farbą. Poświęcone i przeklęte.
Stworzone, by dawać życie, zostało zabite. W myśl tradycji, celem spełnienia rytuału, zostanie zjedzone. Zasili inne życie.
Ale nie moje. Mnie jajek jeść nie wolno.