Pieszczota słońca na twarzy. Skóra łaknie jego promieni po długiej zimie.
Zapach wiatru. Pobudzająca świeżość z niewielką domieszką dymu. Po sąsiedzku palą trawy i liście.
Mojej ziemi nie spotka taki los.
Z zapałem czeszę splątane, zeszłoroczne źdźbła, wyskubuję z nich siwiznę. Wyczesuję resztki brązowych, pomarszczonych liści. Wszystko trafi na kompost.
W powietrzu czuć wiosnę.
W ogrodzie widzę pierwsze, nieśmiałe pączki i pędy. Pierwsze, ospałe owady.
Zapowiedź eksplozji życia, która niedługo nastąpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz