niedziela, 25 marca 2012

Już są

pierwsze kwiaty. Karłowate tulipany, krokusy. Z dnia na dzień pączki na drzewach robią się coraz większe.

Zimował u mnie w piwnicy. Znalazł sobie bezpieczną i dyskretną kryjówkę. Skamieniał, w oczekiwaniu na wiosnę.

Obudził się za wcześnie. Pokazało się słońce, zrobiło się ciepło - uznał, że już czas. Przez kilka dni apatycznie przemieszczał się z miejsca na miejsce, ale nie znalazł nic do jedzenia.

Znalazłam go martwego dzień przed tym, nim w moim ogrodzie zakwitł pierwszy kwiat. Skrzydła miał szeroko rozpostarte, ich ciemny kolor upodobnił go do zeschniętego liścia. Leżał na brudnej ziemi, brzuchem do góry. Umarł z głodu.

Rusałka pawik kontra brutalna Matka Natura.

środa, 21 marca 2012

Przyszła wiosna

Natura wzięła się za zmiany w przyrodzie - metamorfozę na głowie powierzyłam fryzjerce. Pierwszy dzień wiosny to doskonały moment na to, by zrobić coś z włosami, by ożywić je po zimie, tchnąć w nie trochę blasku.
Cięcie, cieniowanie, delikatne pasemka.
Efekt? Włosy muśnięte słońcem, fryzura zyskała lekkość.
Nadeszła wiosna!

poniedziałek, 19 marca 2012

Oznaki wiosny

Pieszczota słońca na twarzy. Skóra łaknie jego promieni po długiej zimie.
Zapach wiatru. Pobudzająca świeżość z niewielką domieszką dymu. Po sąsiedzku palą trawy i liście.
Mojej ziemi nie spotka taki los.
Z zapałem czeszę splątane, zeszłoroczne źdźbła, wyskubuję z nich siwiznę. Wyczesuję resztki brązowych, pomarszczonych liści. Wszystko trafi na kompost.

W powietrzu czuć wiosnę.
W ogrodzie widzę pierwsze, nieśmiałe pączki i pędy. Pierwsze, ospałe owady.
Zapowiedź eksplozji życia, która niedługo nastąpi.

piątek, 16 marca 2012

Kawa

Zapach kawy. Jej smak, tak wielowymiarowy, zależny od gatunku, dodatków do gotowego napoju. Nieporównywalny z niczym innym.
Odprężenie, które pojawia się już po pierwszym łyku. Z każdym kolejnym, pogłębia się uczucie błogości a ciało zyskuje na witalności. Wyostrzają się zmysły. Umysł otrząsa się z resztek snu, mobilizuje do pracy.

Kawa pita dla przyjemności, szybko staje się istotnym elementem każdego dnia. Celebrowanym rytuałem. Precyzyjnie dozujesz proszek, zabielasz lub nie. Nadchodzi pora, gdy spragniona zerkasz na zegarek i zastanawiasz się, czy już czas na następną kawę? Są dni, gdy potrzebujesz jej więcej, są takie, gdy wystarcza jedna.
Masz gości? Także proponujesz kawę i mało kto odmawia.
W lodówce może nie być jajek, masła. W chlebaku może kończyć się pieczywo - ale kawa musi być zawsze. Jej nie może braknąć.

Jesteś miłośnikiem kawy. Smakoszem.
To znacznie przyjemniejsze określenie uzależnienia.